poniedziałek, 17 czerwca 2013

Pyszności i konkurs!

Jakiś czas temu, zaczął się sezon truskawkowy. Jako, że jestem truskawkoholiczką, a na mojej działeczce pojawiły się te czerwoniutkie cuda, to postanowiłam pokusić się o kolejny kulinarny debiut.

Dobra, okej, nie upiekłam tego spodu. Ale zrobiłam krem mascarpone i pokroiłam truskawy. Oto moja przepyszna tarta (została zdmuchnięta z patery w... godzinę? Coś takiego ;):





A jeśli chodzi o niejadalne, handmade'owe twory, to w zapowiedzi wrzucam paletę kolorów (no, nie całą), która będzie mi towarzyszyć w ciągu kilku najlepszych dni ;). Mały konkurs: kto zgadnie, co będzie tworzone i w jakiej ilości otrzymuje jeden dodatkowy los w moim najbliższym Candy (wakacje się zbliżają, wreszcie będę miała czas ;). W odpowiedzi ma się znaleźć forma, okazja i ilość tej mojej twórczości :). Powodzenia ;)


niedziela, 16 czerwca 2013

Kolorowo, wakacyjnie...

Choć jestem jeszcze w wirze nauki (ostatnie poprawki; od środy wieczór jestem wolnym przez 68 dni od tej cholernej szkoły ;), to udało mi się stworzyć kilka prostych bransoletek z zawieszkami, które na pewno będą ciekawymi dodatkami do moich letnich stylizacji (o ile nikt ich ode mnie nie kupi ;).

Oto one:



Fajne ;)? Można nosić w różnych konfiguracjach, po dwie, po trzy, wszystkich razem raczej nie, ale sami przyznacie, że mają ładne kolory :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Wyjątkowy mój pierwszy raz :)

 To będzie bardzo wyjątkowy post. Nie tylko dlatego, że jubileuszowy, pięćdziesiąty, ale również ze względu na treść. Dziś będzie bardzo dużo fotek.

Jest również wyjątkowo, bo jest to mój pierwszy raz. Pierwszy raz w prawdziwym scrapbookingu. Wyjątkowy tym bardziej, że trafiła się idealna okazja, aby spróbować nowych rzeczy - ślub w mojej rodzinie. Para młoda to cudowni ludzie, pięknie razem wyglądają i przyjemnością jest patrzenie na nich oraz na ich miłość. Pozdrawiam Was serdecznie, jeśli to czytacie :).

Wracając jednak do tematu scrapbookingowego, pierwszego razu, to było nim exploding box. Po raz pierwszy zabrałam się za coś takiego. Robiłam pudełko bez żadnego kursu, czy tutoriala. Stwierdziłam, że poradzę sobie bez tego i nie inspirując się niczym (chciałam, żeby to byłą moja własna praca, a zazwyczaj coś mi się spodoba w Internecie i robię podobne :). Mimo to, po fakcie wygooglowałam "exploding box wedding" i okazało się, że motyw tortu na środku jest tym najczęstszym (no cóż, nie jestem oryginalna :). Jednak mimo wszystko, jestem dumna z mojego pierwszego eksplodującego pudełka i odnoszę wrażenie, że Parze Młodej, a szczególnie pannie młodej prezent się podobał :).

A otóż i ono:





 Po rozłożeniu:





Ścianki z bliska:







Kurczę, nie wiem czemu nie zrobiłam zdjęcia czwartej ściance :(

No i dumny torcik na środku:





Bok i przód:


Detale:


Wierzch i sama przykrywka:


I z jedną ścianką odsłoniętą:


To już chyba wszystkie zdjęcia mojej pracy, które posiadam ;). Ten projekt będę wspominała jeszcze długo, długo, bo bardzo przyjemnie mi się tworzyło. Ogólnie jestem z tych, którzy lubią dawać prezenty (przyjmować oczywiście też ;), więc byłam w swoim żywiole :). Znajomi, a przynajmniej mój chłopak,  często dostają ode mnie ręcznie robione prezenty, bo uważam, że ludzie doceniają fakt, że robiłam to z myślą o nich i poświęciłam im swój czas.

Przypadkowo projekt wpasowuje się w tematyczne wyzwanie Skarbnicy Pomysłów, więc biorę udział ;)

 



To tyle, jeśli chodzi o mój scrapbookingowy debiut. Na weselu bawiłam się wspaniale, było pięknie, jedzenie pyszne (była czekoladowa fontanna <zachwyt> o.O), goście przemili, no i Para Młoda piękna, było na co popatrzeć ;). 


P.S. Swoją drogą, jak można iść spać na 5 godzin w ciągu dnia, potem wstać, napisać dla Was notkę i znów iść spać...? Jestem nienormalna.

środa, 5 czerwca 2013

Bardzo proszę o Waszą opinię :)

Kochani moi!

Jako że zależy mi na tym, żeby mój blog Wam się podobał, zatem nasuwa mi się pytanie - czy chcielibyście, aby pojawiały się tu notki z kursami biżuteryjnymi, poradami, instrukcjami "Dla zielonych"? Myślę, że to również ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza, że w wakacje postanawiam blog trochę dopieścić, bo jak już napisałam - czytelnicy to najlepszy wskaźnik tego, czy blog jest dobry ;).





A że nie ma u mnie postów bez fotek, jak zapowiadałam, to wstawiam Wam moje zdjęcie zeszłorocznych konwalii (zrobione z potwornych nudów :).

niedziela, 2 czerwca 2013

Mniam!

Bardzo brakuje mi lata. Bardzo. Upały, całodzienna jazda na rowerze, pikniki, zjarana skóra, brak szkoły, truskawki - bardzo mi tego brakuje.

Dlatego, inspirując się pracami Decomamy (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, wszak moje lepińce nijak się mają do Twoich cudeniek ;), postanowiłam ulepić truskawkową (bądź poziomkową, jak kto woli) bransoletkę, aby umilić sobie czas oczekiwania na te wszystkie rzeczy.

Otóż i ona:



Inspiracja zaczerpnięta z tego postu:  http://decomama-pl.blogspot.com/2013/05/wesoa-majowa-tworczosc.html . Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam robiąc podobną bransoletkę...

Mam teraz na myśli jeszcze jeden owocowy projekt, ale na razie mam dużo nauki (codziennie sprawdzian lub dwa, wiecie, jak to jest na koniec roku...), w najbliższą sobotę wesele i dopiero po 20 czerwca (czyt. po wystawieniu ocen końcoworocznych) będę mogła odetchnąć. Znając moją mamę, nie odpuści i do szkoły będę musiała chodzić do samego końca, więc coś tam będę tworzyć na lekcjach (na których prawdopodobnie będzie mniej niż 5 osób...). Mam nadzieję, że moi nauczyciele nie będą mieli nic przeciwko ;).